Bajka o asertywności

Przemyślenia

Występują:
Jan Wrogi
Czesław Miękki
Zenobia Nieszczera
Melania Takajakapowinna
Król

W Królestwie Złotego Dilu panuje ogóle poruszenie. Król wreszcie zdecydował ożenić się. Do tej pory mówił, że ma jeszcze czas i zażywał radości życia kawalerskiego. Polowania, nocne hulanki, hazard, wyścigi konne, liczne pojedynki. Ale teraz postanowił ożenić się.


 

 

 

Powiedział, że dojrzał do decyzji i zupełnie nieistotne jest jaki wpływ na zmianę jego postępowania było to, że coraz trudniej było znaleźć towarzyszy do szalonych eskapad, ponieważ jego przyjaciołom zabraniały szaleństw ….żony.
Oczywiście mógł znaleźć sobie młodzików jeszcze nieżonatych, ale co za przyjemność być najstarszym w towarzystwie.

 

Tak więc decyzja została podjęta. Czterech doradców króla: Jan Wrogi, Czesław Miękki, Zenobia Nieszczera, Melania Takajakapowinna otrzymało polecenie znalezienia właściwych kandydatek i przedstawienia ich Królowi.

 

Jan Wrogi udał się do znanej czarownicy, której specjalnością było zaklinanie królewien w żaby. Wiedział, że w stawie czarownicy rechocze przynajmniej kilka zaklętych, atrakcyjnych królewien.

– Czarownico! Natychmiast odczaruj mi najładniejszą królewnę, bo jeśli nie, to zetnę ci głowę! – oznajmił czarownicy natychmiast po przybyciu do jej chatki, na kurzej łapce. Czarownica przelękła się – w końcu jej specjalnością były królewny, a nie aroganccy urzędnicy króla. Wiedziała, że musi spełnić żądanie Jana Wrogiego.

– Pośpiesz się! – zamachał mieczem koło głowy czarownicy Jan Wrogi – Nie mam czasu czekać aż raczysz się zastanowić! Król czeka na królewnę. Wiem, że jesteś byle jaką czarownicą i nic mi nie możesz zrobić. Ja jestem silniejszy więc radzę ci, spełnij moje żądanie!

Czarownica przygarbiła się, spuściła smutno głowę i udała się nad staw. Przywołała sporą ropuchę z koroną na głowie i podała ją Janowi Wrogiemu.

 

– Tfu, co to za paskudztwo! – zawołał Jan – Daj mi coś ładniejszego.
– Ale…. – nieśmiało zaprotestowała czarownica.
– Bez gadania! Bo ci… – i znowu pomachał mieczem.

Tym razem czarownica przyniosła malutką złotą żabkę.
– Proszę – powiedziała uśmiechając się leciutko – jak tylko Król ją pocałuje, ona przemieni się w królewnę.
– No! Ale jak mnie oszukasz, to popamiętasz – na pożegnanie rzucił Jan Wrogi.
– Ciekawe jak mnie znajdziesz – pomyślała czarownica i wzruszyła ramionami (ale tak by Wrogi tego już nie widział).

Jan Wrogi przybył do Króla z żabką.
– Proszę Królu, przywiozłem Ci Królewnę. Jest zaklęta jeszcze w żabę, ale wszyscy wiedzą, ze takie zaklęte są najlepsze. Nie mają złych nawyków i nie są zbyt kapryśne. Na dodatek lubią wodę, więc często się myją. Musisz ją tylko pocałować.
Ale Król miał wyjątkową niechęć do żab.
– Ty ją pocałuj mój doradco. Ja nie przepadam za płazami.
Jan Wrogi spełnił żądanie króla. I żabka zamieniła się w królewnę. Ale jaką! Rosła, z bicepsami, sporą nadwagą i lekkim wąsikiem nad wydatnymi ustami. Tupnęła nogą tak, że aż tron się zatrząsł i beknęła głośno.

 

– No, no – powiedział Król – nie jestem pewien, czy ta panna jest moim marzeniem.
– Coś ty zrobił szlachetnej czarownicy, że podarowała ci właśnie taki egzemplarz? Musiałeś zachować się naprawdę wyjątkowo. Za to sam się ożenisz z królewną.

I Jan Wrogi nie miał nic do gadania. Bo co powie król, to święte. A na dodatek nie mógł zemścić się na czarownicy, bo żona mu nie pozwoliła.

Czesław Miękki udał się na poszukiwania do pobliskich królestw. W jednym mieli samych synów i też szukali królewien. W drugim królewna miała trzy latka, a król nie chciał czekać. W trzecim czekała królewna. Trochę długo już czekała i od tego czekania lekko przywiędła. Tak się ucieszyła, że przyjechał wysłannik od króla, że rzuciła mu się na szyję i powiedziała, że w 5 minut spakuje się i już jedzie. Czesław zająknął się, iż Król jest tak z 20 lat młodszy do Królewny. Słysząc to Królewna zalała się potokiem łez.

– Naprawdę chcesz mnie dyskryminować tylko ze względu na wiek? A mój szlachetny charakter? Moje umiejętności gotowania? Moje hafty i majątek? Jestem spragniona ciepła i miłości. Nie możesz mnie teraz zostawić. Już nikt nigdy do mnie nie przyjedzie.
I Czesław zmiękł. Przywiózł ją Królowi. Król tylko spojrzał na Królewnę, wysłuchał Czesława Miękkiego, który opowiadał, jąkając się ze zdenerwowania, o zaletach królewny.

– To świetnie, że ma tyle zalet. Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwym małżeństwem.

I Czesław musiał ożenić się z królewną. Bo co powie Król, to święte.

Trzeci doradca, a właściwie doradczyni, Zofia Nieszczera, nie miała do końca szczerych intencji. Tak naprawdę wcale nie chciała znaleźć królewny dla Króla, ponieważ sama chciała zostać jego żoną. Po kilku dniach intensywnych ale pozorowanych działań (przeglądania internetowych list rankingowych najpowabniejszych królewien, wysyłania listów z zapytaniem ofertowym, bez wymaganych danych, długich rozmów przez telefon z … najlepszymi przyjaciółkami) przyszła na audiencję do Króla.

– Całymi dniami i nocami szukałam właściwej kandydatki – westchnęła smutno, słaniając się wdzięcznie ze zmęczenia – ale żadna nie odpowiada ani urodą – bo każda brzydsza od Ciebie Panie (tu spuściła skromnie oczęta, jakby uroda Króla ją oślepiała). Żadna nie dorasta do stóp Twojej mądrości (skłoniła głowę w pokorze). Żadna nie posiada umiejętności, które chociaż trochę przybliżałyby ją do Twojego poziomu. I żadna nawet majątku właściwego nie posiada, by być godna zostać Twoja wybranką.

 

Król aż się wyprostował na fotelu i wypiął pierś dumnie do przodu (któż z nas potrafi oprzeć się sile komplementów). Zaniepokoił się jednak.
– Cóż w takim razie mi pozostaje, moja doradczyni. Jeśli żadna królewna nie jest godna, a ja przecież muszę się ożenić?
– Może żona nie musi być królewną? Może wystarczy by była piękna i mądra i potrafiła dbać o Ciebie, tak jak ja to robię…- wyszeptała skromnie i cichutko Zofia Nieszczera, oblewając się pąsem, który dodawał jej niezwykłego uroku.
Króla urzekła troska Zofii Nieszczerej. Chociaż dalej czuł pewien niepokój. Nie wiedział co, ale coś było nie tak. Zofia była piękna, mówiła tak, że można jej było słuchać i słuchać. A jednak…

– Chciałabyś zostać moją żoną ? – zapytał.
– Ależ Królu, nawet nie śmiałam marzyć o takiej propozycji. To dla mnie zaszczyt.
– Taak. Wiesz, muszę o tym pomyśleć. Jesteś taka piękna.

Zofia Nieszczera wychodziła z sali królewskiej zachwycona swoimi umiejętnościami i tym, że zostanie żoną króla. A król myślał. Był w rozterce. Zofia bardzo mu się podobała. Była piękna i pięknie mówiła. Podobała mu się ale jednocześnie budziła niepokój. Z jednej strony można to także było jej policzyć na plus. W końcu to atrakcyjne gdy kobieta budzi niepokój w mężczyźnie. Ale Król był nie tylko mężczyzną. Był także królem. I jako król musiał być pewny swej wybranki. Zawołał więc swego nadwornego szpiega i poprosił, by poobserwował Zofię przez jakiś czas. Szpieg nie musiał się długo wysilać.
Już godzinę później był świadkiem, kiedy Zofia, zaśmiewając się, opowiadała swojej przyjaciółce jak prawiła komplementy Królowi i jak ten się puszył gdy je słyszał. Przechwalała się, że za pomocą sprytnej sugestii wmówiła Królowi, że jest najlepszą kandydatką na żonę.

 

I jak ćwiczyła, by rumieniec na jej twarzy pojawiał się na zawołanie (Powiedziała, że wystarczy, gdy sobie przypomni, że mama przyłapała ją kiedyś na kłamstwie. I ten rumieniec nie był ze wstydu, że kłamała tylko ze złości, iż się dała złapać). Powiedziała też, że Król tak się daje złapać w sidła komplementów, a przecież ani taki piękny, a już na pewno nie taki mądry. A jej zależy tylko na tym by być Królową. Bo być Królową, to jest naprawdę COŚ.

Szpieg nie musiał dłużej słuchać. Wrócił do Króla i powiedział co usłyszał (nie powiedział tylko, że usłyszał też iż Król nie jest piękny ani mądry. Szpieg był dosyć ostrożny i wiedział, że nie wszystko trzeba powtarzać. Na dodatek Zofia była taka piękna. Nie trzeba jej bardziej szkodzić niż to konieczne).

Król szybko podjął decyzję, wezwał Zofię do siebie. Poprosił by zaniosła czarownicy list. Zofia oczywiście okazała, że jest szczęśliwa, mogąc spełnić polecenie Króla (myśląc jednocześnie: „Poczekaj, tylko zostanę Królową, pokaże ci, co to znaczy wydawać polecenia”). List był napisany szyfrem, ponieważ Król już wiedział jak szczera i uczciwa jest Zofia. W liście (gdybyście go odszyfrowali) była napisana prośba do czarownicy, by zamieniła Zofię w ropuszkę. Co prawda nie jest ona prawdziwą królewną, ale mogłaby startować w konkursie na królową manipulantek, więc czary, które zwykle działają na królewny i na nią powinny podziałać.

Czarownica list dostała i zrobiła to o co Król ją prosił. Bo co powie Król, to święte.

 

I w ten sposób został królowi czwarty doradca. A właściwie doradczyni – Melania Takajakapowinna. Mimo niepowodzeń z poprzednimi doradcami Król był spokojny.
A to dlatego, że jak dotąd wszystko co robiła Melania było takie jakie powinno być. Ni mniej ni więcej tylko takie jakie powinno. Jan Wrogi czasem miał bardzo spektakularne sukcesy. Potrafił osiągnąć to, co nie udawało się nikomu innemu. Ale potrafił osiągnąć głównie sukcesy jednorazowe. Pozostawała po nim spalona ziemia i ogólna niechęć. Także Czesław Miękki miewał duże sukcesy. Chociaż i jego,i skarb królewski kosztowało to więcej niż można było się spodziewać. Jednak dzięki Czesławowi panowały dobre stosunki z sąsiednimi królestwami. A już szczególnie tym, w którym rządził ojciec zwiędłej królewny (wszyscy w królestwie mieli dosyć jej płaczu, że nikt jej nie kocha i nie jej nie lubi). Także Zofia miała spektakularne sukcesy, dzięki którym skarb państwa był ciągle pełen. Przekonała poddanych jakim dobrodziejstwem jest płacenie podatków. Tego nie udało się zrobić nikomu wcześniej (właśnie w uznanie tej zasługi Król postanowił tylko zamienić ją w ropuchę. W końcu staw czarownicy miał najczystszą wodę w królestwie. I bocianom wstęp był wzbroniony).

Jednak jeśli trzeba było nawiązać współpracę długofalową, jeśli trzeba było pracować z kimś trudnym i bronić skutecznie ale i z szacunkiem – to wszyscy mówili – Tu potrzeba Melanii.

I tym razem gdy przyszła, miała przygotowane wszelkie potrzebne informacje. Lista pięciu królewien z opisanymi mocnymi i słabymi stronami.
W załączniku zdjęcie, list motywacyjny królewny, nagrany wywiad, i bilans ekonomiczny reprezentowanego królestwa.

 

Król przejrzał wszystkie kandydatki.

– Którą doradzasz, Melanio?
– Królu, w wielu rzeczach bardzo chętnie dzielę się swoją wiedzą, doświadczeniem. Ale w tym przypadku tylko Ty możesz dokonać wyboru.
– Ale ja chcę, żebyś to Ty wybrała.
– Królu, to będzie Twoja żona, będziesz z nią spędzał noce i dnie przez wiele lat. Tylko jedna osoba może dokonać wyboru. I to ty jesteś tą osobą.
– Czy to znaczy – niemal rozgniewał się Król – że nie chcesz mi pomóc?!

Melania miała jednak doświadczenie w rozmowach z silnymi i stanowczymi partnerami. I miała jeszcze jedną, niesłychanie ważna cechę – była świadoma swojej wartości i dlatego była odważna.

– Królu. Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą. Można nawet powiedzieć, że najważniejszą. I zawsze chcę Ci pomagać. Są jednak decyzje, w których podjęciu nie mogę uczestniczyć.
– Boisz się, że źle wybierzesz i będę zły?
– Nie Królu. Królewny, które są ci przedstawione są bardzo atrakcyjne. Starannie przygotowałam listę. I nie boję się podejmowania decyzji.
– To dlaczego nie chcesz zadecydować o wyborze królewny.
– Bo to zbyt bolesne dla mnie Królu – odrzekła Melania śmiało, choć z drżeniem w sercu. Bo Melania miała jeszcze jedną ważną cechę – potrafiła mówić o swoich uczuciach.
– Zbyt bolesne, czemu? – zapytał Król nieco nieśmiało, ale także z drżeniem w sercu. Król bowiem nie był wcale przyzwyczajony rozmawiać o uczuciach.
– Bo ja Królu…. – uff, są jednak pewne granice śmiałego mówienia o uczuciach, szczególnie gdy rozmawia się z Królem.
– Tak? – Król aż wstał z tronu.
– Bo ja Cię kocham Królu.
– Kochasz mnie? – Król opadł z wrażenia na tron. To chyba pierwszy raz w bajce doradca Króla mówi mu w ten sposób, że go kocha. I nagle Król pojął (tak czasem się zdarza, iż najważniejsze rzeczy długo są dla nas niezrozumiałe, aż w pewnym momencie stają się oczywiste), że najlepszą żoną będzie osoba, którą on szanuje i o której wie, że ona szanuje jego. Która zawsze powie mu prawdę, bo jest odpowiedzialna i nie boi się. Która potrafi pomóc i potrafi też nie zgodzić się, gdy coś jest to sprzeczne z jej wartościami, lub gdy po prostu nie może lub nie chce czegoś zrobić.

I pojął Król, że najlepszą żoną będzie Melania.

– A jak brzmiałaby Twoja decyzja, gdybym zapytał, czy Ty zostaniesz moją żoną? – zapytał Król.
– Brzmiałaby „tak”, Królu – powiedziała Melania i rozpłakała się ze szczęścia. Bo można być bardzo odważnym i rozpłakać się ze wzruszenia.
– A więc Melanio zostaniesz moją żoną – powiedział Król. I tak się stało, ponieważ co powie Król, to święte.

 


Niepoprawny adres email.
Imię i nazwisko jest obowiązkowe.
Treść wiadomości jest obowiązkowa.
Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie.
Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy!
Twoja email został dodany do naszej bazy. Dziękujemy!
Przepraszamy, nie udało się dodać twojego adresu email do naszej bazy