Nieformalne spotkanie z zespołem

Pomoc

Powieść biznesowa odcinek #5

Hej, już jesteś – Rysiek przyszedł przed wszystkimi.
Jestem. Dobrze że przyszedłeś. Chcesz piwo?
Poczekam na resztę. Chciałem z Tobą pogadać…
Nie jest lekko. Wiem, że też chciałeś być kierownikiem.
Tak. Rozmawiałem z Leonem i on mi powiedział, że jeszcze powinienem popracować nad.., a zresztą nieważne. Ale byłem wściekły.
Ja też byłbym wściekły na Twoim miejscu. Mi też bardzo zależało.
Tobie też nie jest łatwo.
Czasem mam wrażenie, że to mnie przerasta. Robisz coś, wydaje ci się że dobrze, a tu niewzięte czyjeś uczucia pod uwagę i afera, nawet jak starałeś się jak cholera.
No, to są właśnie momenty, kiedy cieszę się, że Leon wybrał Ciebie na to stanowisko.
Chciałbym by nam się dobrze współpracowało…
Już mi trochę przeszło. Zresztą Leon powiedział o tym nowym projekcie, mam być w nim menedżerem. Tylko on musi wrócić.
Mam nadzieję, że nie będzie zabierać Ci to za dużo czasu, bo za dwa tygodnie będziemy rekrutować dwie nowe osoby i chciałem poprosić cię o wsparcie – od początkowej rozmowy po wdrożenie.
Dam radę.
Super. I mam do Ciebie prośbę…
Wal stary!
Jak palnę jakąś głupotę, kopnij mnie zawsze, dobrze? Potrzebuję szczerej rozmowy a na razie znikąd pomocy. Ciebie niedługo pewnie czeka taka sama droga jak mnie, więc i ty skorzystasz na tym.

Nie bardzo wiem co mam myśleć o Twojej propozycji…
– Nie chodzi mi absolutnie o takie, że Zośka ma do mnie pretensje czy Miśka powiedziała o mnie. Żadnego donoszenia że komuś coś. Chodzi mi o to co Ty uważasz, jak na spotkaniu np. znowu będę miał ochotę zamiar sam rozdzielić zadania albo jak ja jeden będę znał najlepsze rozwiązanie, to mnie po prostu stuknij. W ferworze walki nie zawsze zauważam pewne rzeczy i sam wiesz jak to potem wychodzi.
Dobra, z przyjemnością Cię czasem kopnę.
Super!

Cześć chłopaki – to Miśka – jakieś narady wojenne?
Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie. Siadaj Miśka. Co pijesz?
Małe z sokiem.

W międzyczasie dołączyła reszta zespołu – Waldek z niezbyt szczęśliwą miną na pytanie czy chce się napić, wyjęczał, że jeszcze godzinę nic nie może jeść ani pić – dentysta nie pozwolił.

Na razie się nie odzywałem. Słuchałem rozmów – o tym, że dentyści są straszni i że najlepiej mieć sztuczne zęby, Miśka opowiadała też o swojej dwuletniej córce – jako jedyna wśród nas miała dziecko, więc temat nie cieszył się zbytnim powodzeniem.

Co tak cicho siedzisz? – zagadnął mnie Roman. Jest fanem motocykli. Czasem myślę sobie, że pomylił prace. Mam wrażenie, że najchętniej siedziałby w warsztacie i dłubał w silniku Najdłużej pracuje w zespole, spokojny, „niewyrywny”. Uznaje zasadę, że nie ma co szaleć, robi swoje zadania, ale nie zgłasza się do dodatkowych rzeczy.. Mogę na niego liczyć, że wykona swoje zadanie, pod warunkiem że trzy razy sprawdzę czy zabrał się za nie.

Tak sobie słucham. Miło posiedzieć przy piwie i nic nie musieć…
Miło. Ostatnio sporo musisz, nie? Chce ci się tak musieć?
Wiesz – zawahałem się – jest sporo rzeczy, które mi się chce. Ale jak wszędzie – trochę takich co są wkurzające. Jak w z jazdą na motocyklu – czasem jest super, a czasem pada deszcz, zimno jak cholera i nie chce ci się jechać.

Roman roześmiał się… – A propos jazdy. Chciałbym mały urlop w przyszłym tygodniu, bo mamy imprezę.
Roman zlituj się nad nim – to Malwina, dziewczyna, która jest dla mnie zupełnie nie do odgadnięcia. Mająca sporą wiedzę, samodzielna, chętnie dyskutująca. Ale tylko o sprawach zawodowych. Nic o niej nie wiem. Miśka ma córkę, Roman kocha motocykle, Waldek oprócz tego, że ma problemy z zębami i często chodzi do dentysty, jest zapalonym poszukiwaczem skarbów, tak o Malwinie nie wiem zupełnie nic. I chyba mało kto o niej wie cokolwiek.
Malwina broniła mnie przed Romanem – Jesteśmy na piwie. Nie zawracaj mu teraz głowy planami urlopowymi, przecież nawet kalendarza tu nie ma.

Dzięki Malwina, Roman, będę pamiętał o tym, żeby sprawdzić jutro jakie są możliwości.
Cieszę się, że wszyscy przyszliście – chciałem wreszcie coś powiedzieć.
Tak, tak, spotkania nieformalne integrują zespół – Rysiek nie miał czasem litości.
A żebyś wiedział. Potrzeba nam takich wspólnych spotkań – nie ustępowałem.
Nie zamierzasz chyba rozmawiać teraz o robocie, rozdzielać zadań czy coś – Roman też był kąśliwy.
Miało być fajnie – Miśka chciała zadbać o dobrą atmosferę.
Słuchajcie, wiedziałem że nie będzie łatwo być kierownikiem w silnym zespole, jakim jesteście – postanowiłem być miły – i wiem, że nic z tego nie będzie, jeśli mi nie pomożecie.
Skoro jesteśmy tak silnym zespołem – Malwina mówiła spokojnie – to dlaczego sam podejmujesz wszelkie decyzje? Sam rozdzielasz zadania?
Jak to – aż mnie zatkało – przecież zawsze was pytam.
O tak. Pytasz. Dam ci przykład: wyobraź sobie, że mamy urządzić tę knajpę od nowa. Ty przychodzisz do nas i mówisz – ”Słuchajcie mam propozycję. Pomalujmy ściany na bordowo, będzie klimatycznie, do tego ustawmy duże wygodne kanapy. Oświetlenie ma być niezbyt mocne. Na zewnątrz zaaranżujemy ogródek, z takimi zielonymi krzesłami. A wy, co proponujecie?”
Yyy – poczułem się jakbym dostał łokciem prosto w żołądek – bo ja często wcześniej już o tym myślę, a wy macie tyle pracy. Popatrzyłem na pozostałych, ale milczeli, unikając mojego wzroku.
– Jasne. Każdy z nas ma dużo pracy. Ale albo chcesz z nami rozmawiać, albo sam decydujesz. Tylko nie wymagaj żebyśmy chcieli ci pomagać.
Nie wiem co powiedzieć – po dobrym nastroju nie było już śladu…
To nic nie mów, tylko przyjmij do wiadomości. Nie myśl, że mnie nic nie kosztuje powiedzenie ci tego, ale naprawdę już było mi coraz trudniej. Leon przyzwyczaił nas do sporej dawki samodzielności. Wiem, że jesteś przejęty swoją rolą, ale nie możesz wszystkiego kontrolować, bo i ty, i my zwariujemy.
Ale ja muszę wiedzieć na jakim poziomie są wykonywane zadania. Jestem z tego rozliczany!
Nikt nie rozlicza cię codziennie. A ty potrafisz siedem razy w ciągu dnia zapytać jak wygląda realizacja zadania, które zleciłeś.
Nie widziałem, że komuś to przeszkadza zawsze odpowiadaliście bez problemu.
A co, mam ci powiedzieć, żebyś spadał? Jesteś kierownikiem!
No dobra, przyjąłem do wiadomości. Będę pytał tylko trzy razy dziennie – nie poddaję się bez walki…
I jeszcze jedno – Rysiek dołączył do Malwiny – wiemy, że nie jesteś najlepiej zorganizowanym facetem na świecie. Masz zwyczaj dawania zadań z terminem wykonania na wczoraj.
Ja też tak dostaję, poza tym muszę przemyśleć – o nie, tutaj nie dam się przekonać. Zawsze w pracy panuje presja czasu i nic na to nie poradzę.
Hmm… nie chcę się z Tobą kłócić. Są zadania, które dostajesz późno, ale część innych po prostu przekazujesz w ostatnim momencie. Zlituj się i przekazuj je szybciej, bo naprawdę czasem cię nie lubię
Dobra, będę się starał – postanowiłem zakończyć dyskusję. Nie zgadzam się z tym co mówią. Ale nie chce mi się dzisiaj nikogo przekonywać. Poza tym zaprosiłem ich na piwo nie po to by się kłócić

Wracałem wieczorem z przemyśleniami. Trochę się nasłuchałem na swój temat. I dalej nie do końca wiem jak powinno być. W końcu kierownik jest od podejmowania decyzji i rozdzielania zadań, nie? A oni są niezadowoleni. Leon też przecież zawsze zlecał zadania, chociaż… No tak, powinienem się zastanowić. Właściwie jak on to robił, że zlecał i nie było takiej walki jak teraz i takich pretensji? Spotykaliśmy się co tydzień na spotkaniu i omawialiśmy kolejne zadania. Właściwie to samo się jakoś rozdzielało…. Nie wiem jak zrobić, żeby samo się rozdzielało… No ale jeśli chodzi o decyzje, to Leon sam podejmował i już. Ale z drugiej strony strasznie nas to wkurzało. Potrafił też za mnie powiedzieć, że nie ma sprawy, można zmienić część projektu, za który to ja byłem odpowiedzialny, bez żadnego problemu i to na dodatek w jeden dzień! Okazało się wtedy, że on nie ma pojęcia jakie konsekwencje pociąga za sobą jedna zmiana. Ja w pierwszym odruchu nie zaprotestowałem. Siedziałem nad tym dzień i noc. Ale i tak nic z tego nie wyszło i to ja potem musiałem się tłumaczyć. To była nauczka dla nas obu – dla niego żeby najpierw konsultować z osobą bezpośrednią zaangażowaną, a dla mnie by od razu mówić dlaczego uważam zadanie za nierealne.


Niepoprawny adres email.
Imię i nazwisko jest obowiązkowe.
Treść wiadomości jest obowiązkowa.
Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie.
Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy!
Twoja email został dodany do naszej bazy. Dziękujemy!
Przepraszamy, nie udało się dodać twojego adresu email do naszej bazy